Firma

Pięć procesów w małej firmie, które wciąż działają na Excelu i już nie powinny

Właściciel małej firmy pracuje na arkuszu kalkulacyjnym obsługującym kilka procesów jednocześnie

Arkusz kalkulacyjny zbudował polską przedsiębiorczość. Nie ma w tym przesady: przez dwadzieścia lat zastępował w małych firmach systemy, na które nikogo nie było stać. Do dziś jest niezastąpiony wszędzie tam, gdzie trzeba szybko coś policzyć, porównać wariant A z wariantem B albo zrobić jednorazowe zestawienie.

Kłopot zaczyna się wtedy, gdy jednorazowe zestawienie zaczyna być prowadzone co miesiąc przez cztery lata. Wtedy arkusz przestaje być narzędziem obliczeniowym i staje się systemem, do czego nigdy nie był przeznaczony.

Poniżej pięć obszarów, w których dzieje się to najczęściej, i konkretne sygnały ostrzegawcze dla każdego z nich.

1. Baza klientów i historia kontaktów

Klasyk: plik „klienci_2026_final_v3.xlsx”, w którym kolumna z telefonem sąsiaduje z kolumną notatek zawierających całą historię relacji handlowej.

Działa, dopóki firma ma jednego handlowca. Przy dwóch zaczyna się problem podstawowy: dwie osoby nie mogą jednocześnie edytować tego samego pliku, nie tworząc konfliktu wersji. Rozwiązanie w postaci pliku na dysku współdzielonym odsuwa problem, ale nie rozwiązuje ważniejszej sprawy, czyli tego, że po odejściu handlowca nikt nie wie, na jakim etapie były rozmowy z połową klientów.

Sygnał ostrzegawczy: ktoś w firmie zadaje pytanie „a kto ostatnio rozmawiał z tym klientem” i nie ma miejsca, w którym można to sprawdzić.

2. Ewidencja czasu pracy

Najtrwalszy z całej piątki i najbardziej ryzykowny prawnie.

Schemat jest zawsze podobny. Kierownik zbiera papierowe listy obecności, ktoś przepisuje z nich godziny do arkusza, arkusz sumuje kolumny, wynik idzie do biura rachunkowego. Cały proces zajmuje w firmie trzydziestoosobowej od dwóch do czterech godzin miesięcznie i zawiera dwa punkty, w których dane wprowadza człowiek. Do tego arkusz nie przechowuje historii zmian, więc nie da się ustalić, kto poprawił dany dzień i dlaczego. Właśnie dlatego firmy przechodzą tu na system rejestracji czasu pracy, w którym godziny zapisuje urządzenie, a nie osoba przepisująca kartki.

Ryzyko nie sprowadza się przy tym do straty czasu. Ewidencja czasu pracy jest dokumentem, który pracodawca ma obowiązek prowadzić i przechowywać razem z dokumentacją pracowniczą, a przy kontroli inspektor pyta również o to, kto i kiedy wprowadzał w nim korekty. Arkusz na tak zadane pytanie nie odpowiada.

Sygnał ostrzegawczy: zamknięcie miesiąca w kadrach zajmuje więcej niż jeden dzień albo pracownik zgłasza rozbieżność w godzinach i nie ma czym jej rozstrzygnąć.

3. Grafiki i urlopy

Dwa arkusze, które w praktyce zawsze rozjeżdżają się między sobą: plan zmian i tabela urlopów.

Rozjazd wynika z tego, że są aktualizowane przez różne osoby w różnych momentach. Kierownik układa grafik w czwartek, wniosek urlopowy trafia do kadr w piątek, nikt nie łączy jednego z drugim, a w poniedziałek okazuje się, że na zmianie brakuje człowieka. W firmie do dziesięciu osób sytuacja jest rzadka i da się ją wyłapać w rozmowie. Przy dwudziestu pięciu zdarza się kilka razy w miesiącu.

Sygnał ostrzegawczy: zdarza się, że dwie osoby dostały urlop w tym samym terminie, choć zespół nie może funkcjonować bez żadnej z nich.

4. Stany magazynowe

Arkusz jako magazyn działa świetnie, dopóki towar rusza się raz na kilka dni i przechodzi przez jedną osobę.

Załamuje się przy dwóch warunkach: gdy sprzedaż idzie równolegle w kilku kanałach albo gdy do magazynu wchodzi więcej niż jedna osoba. Wtedy stan w arkuszu i stan na półce zaczynają żyć własnym życiem, a inwentaryzacja co kwartał staje się operacją na kilka dni. Najbardziej dotkliwym objawem jest sprzedaż towaru, którego fizycznie nie ma.

Sygnał ostrzegawczy: przed potwierdzeniem zamówienia ktoś idzie sprawdzić na półkę, bo arkuszowi nikt już nie wierzy.

5. Rozliczanie projektów i kosztów zleceń

Najbardziej kosztowny obszar z całej piątki, bo błąd nie jest tu widoczny od razu.

Firma usługowa wycenia zlecenie na podstawie szacunku, realizuje je, wystawia fakturę i przechodzi do następnego. Rzeczywisty czas pracy poświęcony na zlecenie nie jest nigdzie zapisany, więc porównanie wyceny z wykonaniem nigdy nie następuje. W efekcie kilka pozycji w portfelu klientów bywa trwale nierentownych, a firma dowiaduje się o tym po latach albo nigdy.

Sygnał ostrzegawczy: na pytanie, który klient jest najbardziej rentowny, w firmie pojawiają się dwie różne odpowiedzi w zależności od tego, kogo się zapyta.

Dwie osoby w małej firmie ustalają zasady procesu przed wdrożeniem systemu

Kiedy arkusz naprawdę wystarcza

Nie każde użycie arkusza jest zaniedbaniem i warto to powiedzieć wyraźnie, bo modne jest dziś odwrotne przekonanie.

Arkusz jest właściwym narzędziem do jednorazowych analiz, do modelowania scenariuszy przed decyzją, do budżetu rocznego przeglądanego raz na kwartał oraz do wszystkiego, co robi jedna osoba i czego nikt inny nie musi czytać. W tych zastosowaniach żaden system go nie zastąpi i próba wdrożenia czegokolwiek innego będzie zamianą elastyczności na sztywność.

Granica przebiega w trzech miejscach. Arkusz przestaje wystarczać, gdy ten sam plik edytuje więcej niż jedna osoba, gdy proces powtarza się co miesiąc bez zmian oraz gdy potrzebna jest wiedza o tym, kto co zmienił i kiedy.

Od czego zacząć, jeśli rozpoznajesz swoją firmę

Nie od wszystkiego naraz. Wdrożenia w małych firmach najczęściej rozbijają się o próbę uporządkowania pięciu obszarów w jednym kwartale.

Sensowna kolejność wygląda tak: wybierz obszar, w którym błąd kosztuje najwięcej, a nie ten, który najbardziej denerwuje. Zwykle jest to ewidencja czasu pracy albo magazyn, bo w obu przypadkach pomyłka przekłada się bezpośrednio na pieniądze i na ryzyko formalne. Uporządkuj ten jeden obszar, daj zespołowi kwartał na przyzwyczajenie się i dopiero potem zajmij się następnym.

Drugą zasadą jest zaczynanie od procesu, nie od narzędzia. Jeśli w firmie nie ma ustalonych reguł, kto zatwierdza nadgodziny albo kto przyjmuje towar, żaden system tego nie naprawi. Wdrożenie oprogramowania na nieuporządkowany proces daje ten sam bałagan, tylko szybszy i droższy.

Wśród rozwiązań dostępnych na polskim rynku dla firm od kilkunastu pracowników jest między innymi system RCM Control, obsługujący ewidencję godzin razem z grafikami, wnioskami urlopowymi i eksportem danych do programów kadrowo-płacowych.

Similar Posts